Dawniej instalacja oprogramowania faktycznie bywała procesem wymagającym dużej wiedzy technicznej. Użytkownik musiał często samodzielnie konfigurować parametry, edytować pliki systemowe, a nawet rozwiązywać konflikty z innymi programami. Brak intuicyjnych interfejsów i czytelnych instrukcji dodatkowo potęgował poczucie zagubienia. Niejednokrotnie proces ten kończył się frustracją, a nawet uszkodzeniem systemu operacyjnego, co prowadziło do konieczności interwencji specjalisty. W tamtych czasach użytkownicy nie mieli dostępu do automatycznych aktualizacji, dlatego ręcznie sprawdzali zgodność wersji. Musieli dokładnie rozumieć strukturę katalogów i rejestru systemowego, aby poprawnie umieścić wszystkie komponenty. Każdy błąd w tej procedurze oznaczał potencjalne problemy ze stabilnością całego środowiska pracy, a ryzyko przypadkowego usunięcia krytycznych plików było wysokie. To sprawiało, że instalacja jawiła się jako zadanie tylko dla zaawansowanych. Instalacja nowej drukarki czy karty sieciowej również wymagała ręcznego wyszukiwania i wgrywania odpowiednich sterowników.
Obecnie, dzięki rozwojowi technologii, instalacja oprogramowania stała się znacznie prostsza i bardziej intuicyjna. Producenci stawiają na przyjazne dla użytkownika kreatory instalacji, które krok po kroku prowadzą przez cały proces, minimalizując ryzyko błędów. Wiele programów oferuje opcję instalacji „ekspresowej” lub „zalecanej”, która automatycznie dobiera optymalne ustawienia. Co więcej, rośnie popularność sklepów z aplikacjami (np. Microsoft Store, Google Play, Apple App Store), gdzie instalacja sprowadza się do jednego kliknięcia. Dostępność tych platform sprawia, że oprogramowanie jest łatwiej dostępne i bezpieczniejsze. Kreatory instalacji często same wykrywają architekturę systemu i sugerują najbardziej odpowiednią wersję, czym całkowicie odciążają użytkownika. Użytkownik akceptuje warunki licencji, klika „Dalej” i program sam umieszcza pliki w odpowiednich miejscach, a na końcu automatycznie tworzy potrzebne skróty. To radykalnie skróciło czas potrzebny na rozpoczęcie pracy z nowym narzędziem. Programy zarządzają zależnościami i same instalują brakujące biblioteki systemowe, dzięki czemu użytkownik nie musi martwić się o dodatkowe komponenty.
Współczesne oprogramowanie, w tym rozwiązania chmurowe i SaaS (Software as a Service), jeszcze bardziej upraszczają proces. W przypadku aplikacji dostępnych w chmurze, instalacja oprogramowania często jest całkowicie zbędna – wystarczy dostęp do przeglądarki internetowej i połączenie z Internetem. Dostawca usługi odpowiada za całą infrastrukturę, aktualizacje i bezpieczeństwo, co odciąża użytkownika od wszelkich technicznych aspektów. To znacząco obniża barierę wejścia dla firm i indywidualnych użytkowników, którzy mogą skupić się na korzystaniu z funkcjonalności programu, zamiast na jego konfiguracji. Użytkownik jedynie loguje się do serwisu i natychmiast rozpoczyna pracę, ponieważ całe środowisko jest już gotowe. Takie podejście eliminuje problemy z kompatybilnością systemów operacyjnych, ponieważ aplikacja działa po stronie serwera. Przeniesienie odpowiedzialności na dostawcę usługi pozwala skupić się na strategicznych celach biznesowych, a nie na utrzymaniu infrastruktury IT. Aplikacje chmurowe gwarantują dostęp do zawsze najnowszej wersji oprogramowania, ponieważ aktualizacje odbywają się w tle, w sposób niezauważalny dla użytkownika.